No dobrze, bez bicia przyznam, że płyta jest wytwórniana. Ale niszowa, poza tym są wytfurnie i Wytwórnie. Bohaterem wieczoru jest Tore Brunborg, saksofonista i kompozytor z Trondheim i jego płyta Slow Snow.
Materiał
Nie wiem czemu w wideo powyżej wybrano widok z okna samochodu. Ja w tej płycie słyszę las, gdzieś w górach, przykryty porządnie grubą zimową kołdrą, która cały czas przyrasta od świeżego śniegu.
Kawał zaprawdę smacznie podanego jazzu. Choć, jak pisałem kiedyś, zadziwia mnie spektrum możliwości standardowego jazzowego trio, to jednak lubię gdy się je czymś w przyjemny sposób dopełni. Ta płyta folguje tej zachciance w stu procentach. Trudno jednak powiedzieć, żeby kompozytor swoim saksofonem zdominował tę płytę.
Płyta rzeczywiście przypomina las: spokojny, ale zawsze żywy, przyjazny, ale nie pozbawiony tajemnic. Więcej nie opowiem, tajemnice trzeba odnajdywać samemu.
Technikalia
Nagrane i zmiksowane przyjemnie i interesująco. Natomiast mastering... Coś za głośno. Zawsze w płytach jazzowych cieszyła mnie porządna dynamika. W porównaniu z rockiem płyta przystaje jeszcze gdzieś do lat 80-tych, więc tragedii niby nie ma, ale wolałbym w tej płycie usłyszeć więcej.
Kciuk w górę!
Niech moje techniczne czepialstwo Was nie zniechęci! Naprawdę warto zainteresować się tą płytą. Może jeśli niedługo zrobi się upalnie, komuś przyda się taka nieco zimowa płyta.