wtorek, 12 maja 2015

" I'd Rather be dead "- Blas Picón & The Junk Express

Dziś na stole ląduje zupełnie świeżutki, cieplutki i niezwykle intensywnie pachnący najnowszy, ba! wczorajszy, krążek Blas Picón & The Junk Express I'd Rather be dead.  Może tak dla odmiany zacznę cofając się prawie o 3 lata, gdy miałam przyjemność być na koncercie Blasa i Junk Express na Toruń Blues Meeting 2012. Ogromną przyjemność. Panowie z Barcelony na scenie pojawili się w...ogrodniczkach. Taki robotniczy look - ciemne ogrodniczki, biała koszulka i kaszkiet. Grali fantastycznie i tamtego wieczoru zrobili na mnie najlepsze wrażenie. Zatem cóż innego mogłam począć, gdy zobaczyłam wczoraj, że wydali nową płytę. Ano tylko posłuchać, dobry piąty raz już leci, i polecić - bo jest co.



Hiszpańskie trio gra takiego bluesa jakiego lubię. Szorstkiego. Chropowatego. Ciężkiego. Gorącego. Hipnotyzującego gitarą i harmonijką. Panowie sami o sobie piszą, że są rozpędzonym pociągiem na torach bluesa i nie boją się wykolejenia. I fakt, coś w tym jest. Odważne brzmienia, jednak jakieś takie znajome.



Zatem nie powiem, że stanowi to odkrycie roku, nowość, czy uwielbianą obecnie innowację. Stary(nowy) dobry blues i już. O tym nie trzeba opowiadać, trzeba po prostu posłuchać i pozwolić sobie na wieczór przy odrobinie dobrej muzyki (i masą pracy w moim przypadku).





Ostatnio tak jakoś wychodzi, że tak tylko niebiesko z mojej strony, ale cóż poradzić, gdy taka muzyka jest idealna do nawału końcowo-semestralnej pracy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz