Ale do rzeczy. Właśnie ukazała się nowa płyta amerkańskiej wokalistki jazzowej Stacey Kent - Tenderly, co daje doskonałą okazję do porozpływania się nad jej postacią.
Nie bardzo wiem, jak mógłbym przekoywać do tej muzyki. Przy zachowaniu choćby minimum wrażliwości trudno nie dostrzec ile treści Stacey Kent przenosi swoim delikatnym, a jednak jakże dynamicznym i ekspresyjnym głosem. Widziałem już wiele osób, które, choć nie były miłośnikami jazzu, zakochiwali się w tych piosenkach.
Dlatego zamiast przesładzać więcej (wybaczcie, inaczej po prostu nie umiem), wybieram kilka piosenek, które w mojej opinii powinny niezawodnie Was uwieść.
Tym którzy wytrwali i chcą więcej polecam koncert w studiu im. Agnieszki Osieckiej z czwartku, oraz wypatrywanie kolejnych koncertów (dzisiejszy w był po prostu niesamowity). Stacey wspominała dziś na scenie w Palladium, że jest szansa na spotkanie z nią w Polsce już w przyszłym roku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz