piątek, 4 grudnia 2015

Stacey Kent - Tenderly (i nie tylko)

Taak, trochę mnie tu nie było. Trochę za dużo na głowie, ale teraz już mam nadzieję zaglądać tu więcej.

Ale do rzeczy. Właśnie ukazała się nowa płyta amerkańskiej wokalistki jazzowej Stacey Kent - Tenderly, co daje doskonałą okazję do porozpływania się nad jej postacią.



Tak, załączony link jest z vevo, co trochę się kłóci z założeniami o niehołdowaniu wytwórniom itd,, jednakże przy takim materiale po prostu nie wolno z takich powodów kręcić nosem. Zresztą, niby wytwórniana, a dziś nie udało mi się kupić tej płyty w niemałym EMPiKu (jak również nie zdołałem odnaleźć pustego miejsca po wyprzedanych kopiach).


Nie bardzo wiem, jak mógłbym przekoywać do tej muzyki. Przy zachowaniu choćby minimum wrażliwości trudno nie dostrzec ile treści Stacey Kent przenosi swoim delikatnym, a jednak jakże dynamicznym i ekspresyjnym głosem. Widziałem już wiele osób, które, choć nie były miłośnikami jazzu, zakochiwali się w tych piosenkach.

Dlatego zamiast przesładzać więcej (wybaczcie, inaczej po prostu nie umiem), wybieram kilka piosenek, które w mojej opinii powinny niezawodnie Was uwieść.



Tym którzy wytrwali i chcą więcej polecam koncert w studiu im. Agnieszki Osieckiej z czwartku, oraz wypatrywanie kolejnych koncertów (dzisiejszy w był po prostu niesamowity). Stacey wspominała dziś na scenie w Palladium, że jest szansa na spotkanie z nią w Polsce już w przyszłym roku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz