czwartek, 30 kwietnia 2015

'Illusions' - Ibrahim Maalouf

Z okazji Międzynarodowego Dnia Jazzu nie może tu pojawić się nic innego jak....


Powyższy utwór otwiera 5 płytę - Illusions, Libańskiego trębacz Ibrahim'a Maalouf'a. Znakomitą płytę. Emocjonującą. Porywającą. Chyba takie płyty lubię najbardziej. Te, w które trzeba się wsłuchać. A jak już się wsłuchasz za pierwszym razem, drugim, piątym i dziesiątym, to się nagle okazuje, że nie możesz przestać i słuchasz tygodniami, aż trafisz na coś nowego, tylko po to, żeby do tej płyty powrócić za miesiąc, trzy albo i dwanaście i na nowo się zakochać. Zdecydowanie jest to jedna z takich płyt na mojej półce.



Drugi kawałek leci w tle, to teraz już będzie coraz lepiej... Czyż to nie brzmi jak wyrwane ze szpiegowskiego filmu? Ujęcie na krajobraz. Mknący pociąg. Zbliżenie. Na dachu dwóch szpiegów walczących ze sobą... Niebezpieczne czerwonouste piękności. Wielkie pieniądze. Pościgi. Intrygi. Ratowanie świata. Miłość. Ból i rozczarowanie. To wszystko mieści się w zaledwie w 50 minutach.
Jednak nie jest to typowy Bond. W końcu Maalouf nie jest Brytyjczykiem. Arabskie akcenty przewijają się wdzięcznie w tle, sprawiając, że materiał zabiera nas tak trochę w podróż w dalekie (bliskie) nieznane (albo i troszeczkę znane). Muzyk wdzięcznie lawiruje między takim utartym tradycyjnym jazzem,lekką egzotyką i mocniejszym brzmieniem.



Dajmy się porwać Maalouf'owi w ten już prawie majowy dzień. Gorąco polecam. Światowy poziom. W sam raz na dzisiejsze święto, jak i na każdy inny dzień.  Album do kupienia na Google Play oraz Apple Store.

Nie mogę się postrzymać i na zakończenie jeszcze jeden utwór.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz