czwartek, 2 kwietnia 2015

"Along the Trails of Tears" - Jack Broadbent

Zamykam oczy. Pod przymrużone powieki wdziera się złotawe światło poranka. Włosy rozwiane rześkim podmuchem. Wystawiam dłoń przez okno, bezkresne zielone doliny mijamy. W oddali góry majaczą i ciemne chmury, z których lunie deszczem jeszce przed południem, a my pijąc gorącą kawę przysłuchwiać bedziemy się kroplom deszczu mknącym po przedniej szybie. A z głośników popłynie Along the Trails of Tears.



W taką magiczną podróż zabiera mnie za każdym razem Broadbent. Włącząm jego płytę, zamykam oczy i momentalnie rozpieściara się przede mną otwarta przestrzeń. Poranna mgła na polach śpiących, jesienny sztorm, szczyty ukryte w gęstych jak śmietana chmurach, zielone wzgórza ginące w potoku złotego słońca gdzieś na horyzoncie. Przenoszę się nie tylko do Ameryki znanej z licznych filmów, ale też wszystkich miejsc, w których byłam.  Ale tak na prawdę to od pierwszych dźwięków widzi się bezkresną Route 66, czy fale rozbiające się o kalifornijskie wybrzeże, zapchaną knajpkę z występami live.


Broadbent wdzięcznie lawiruje między spokojniejszymi a bardziej żywiołowymi kawałkami. Raczy nas pięknymi własnymi tekstami oraz jednym całkiem udanym coverem Canned Heat - On the Road Again. Dla mnie płyta zaczyna się od drugiego utworu, chociaż nie uważam Holdin’ za zły utwór, bo jest dobry, jednak dalej jest tylko lepiej. Na zakończenie dostajemy Along the Trail of Tears, które nie wiem czy właściwie zostało umieszczone jako ostatnie, chociaż stanowi bardzo mocny finisz i sprawia, że chcemy jeszcze więcej. Ciężko mi wymienić zdecydowanych faworytów, gdyż album jest spójną kompozycją, a utwory wydają się być ze sobą mocno związane. Jednak wydaje mi się, że wybija się wspomniane Along the Trails of Tears. Far off Galaxy, w którym poczęstowani zostajemy rewelacyjną bluesową gitarą (nie żeby w innych kawałkach tego brakowało), oraz Big Black Boat, które za każdym razem sprawia, że o każdej porze mam ochotę wstać wyjść z domu i biegać, wpatrywać się w gwiazdy, nacieszyć oczy pięknem wiosennego świata.
Album polecam nie tylko miłośnikom bluesa. Zachęcam wszystkich do wybrania się w podróż, na którą zaprasza nas Jack Broadbent. Wierzcie mi, nie pożałujecie.


Do kupienia (i pełnego odsłuchania) na Bandcampie muzyka, oraz Googleplay.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz